Igła gramofonowa jest jednym z najbardziej eksploatowanych elementów całego toru analogowego. Choć jest niewielka, ma ogromny wpływ na brzmienie, kondycję płyt winylowych oraz komfort odsłuchu. Z czasem ulega zużyciu, i jest to proces naturalny, nawet przy prawidłowej konserwacji. Problem w tym, że zużyta igła nie zawsze daje oczywiste sygnały od razu – dźwięk może się pogarszać stopniowo, co powoduje ryzyko, że przyzwyczaimy się do zmian w odsłuchu i przegapimy moment, w którym igłę trzeba wymienić.
Trudno określić po ilu godzinach eksploatacji igła wymaga wymiany. Wszystko zależy od typu szlifu, jakości wykonania, ustawienia wkładki i tego, jak dbasz o płyty. Mimo to można przyjąć orientacyjne widełki, które pomagają ocenić, czy zbliżasz się do granicy bezpiecznego użytkowania:

Igła zużywa się stopniowo. Najpierw tracisz część szczegółów, potem rośnie liczba zniekształceń, a na końcu odsłuch zaczyna być po prostu męczący. Co ważne, objawy potrafią przypominać brudną płytę albo źle ustawioną wkładkę, dlatego warto obserwować, czy problem powtarza się na wielu płytach i czy wraca nawet po umyciu winyli.
Najczęstsze symptomy, które wskazują, że igła gramofonowa może być zużyta to:
Odwlekanie wymiany igły gramofonowej realnie zwiększa ryzyko trwałego uszkodzenia płyt winylowych. Dzieje się tak z prostej przyczyny. Igła w gramofonie pracuje pod naciskiem (VTF), a jej końcówka powinna mieć określony kształt i gładką powierzchnię, aby poruszać się w rowku z minimalnym tarciem. Gdy dochodzi do zużycia, krawędzie igły tracą precyzję, a kontakt z rowkiem przestaje być prawidłowy. W efekcie igła:
Najgroźniejsze jest to, że zniszczenie płyty nie musi wyglądać spektakularnie. Winyl często nie będzie miał widocznych rys, a mimo to zacznie brzmieć gorzej – pojawią się stałe zniekształcenia, syczenie, przytłumienie góry i spadek przejrzystości. Innymi słowy, płyta zostaje „wypalona” w rowku, a tego nie naprawi żadna myjka ani najlepszy płyn czyszczący.